Ogladajac je uspokajam sie, widze sens, widze jak ktos widzi
sens zycia i to jest niesamowite jak
chêci kogos mog± nas zmobilizowac...
Ogladam je dziennie po 100 razy i to mi nie wystarcza, mam ochote wpatrywac sie w nie caly czas...cos w nich jest...cos co mnie zatrzymnuje a moze to On?? To chyba jednak wszytsko
razem a przede wszytskim on i to co robi...jest kims,
kims kto pozwala mi sie cieszyc zyciem to on zatrzymuje czas, w³±cza pauze i pozwala cieszyc sie t±
45 minutowa chwila...moglaby trwac wiecznie. Dla mnie trwa wiecznie..dla niego jestem jakas
tam kolezanka..a moze nawet nie...
I jak to zmienic?? Nie potrafie, boje sie, a nagle, widze kogos innego na horyzoncie..
przepadlam.....teraz koniec.....upadam...a ten ktos okazjue sie...ehh....nikim...
takim malenim robakiem ktorego mozna by zdeptac, ale nie moge, obawiam sie...
I co mam znów robic?...Podnosze sie i mysle o tym...
co zrobic aby to naprawic...albo usunac ta osobe z mojej drogi...
wyczy¶cic horyzont i pomoc sobie...caly czas mysle, ciezko mi to idzie nie wiem co mam robic....
ale jest dobrze...
wiem ze nie moge sie zalamywac...ale z dstrony...moze z tego zrezygnowac?? Moze po prostu zostawic to...tak jak bylo dotad...
ale chyba teraz juz za pozno...nie potrfailabym zapomniec...ciezko by by³o...
wiec po prostu : Poczekam na lepsze JUTRO
Wiêc.....
.....lepiej po prostu w³acze to co mnie uzupelnia...

Siedze...rozmy¶lajaæ...czas leci...zosta³o go juz ma³o dzien sie skonczy
i trzeba by co¶ zrobic...
Wiêc znow trzeba wziasc sie do ten nauki chyba zalicze pierwsza tróje masakra...z czego?
Oczywiscie MATMA juz wyobrazam sobie siebie w czerwcu kiedy znow ide na
poprawe z maty i znow nic
nie umiem ale jakims cudem uda mi sie jakos przez to przebrnac i slysze ze mam te
4 oby i tak bylo tym razem...wiec nie zalamuje sie i biore ksiazke od historii ucze sie
na OLIMPIADE:/
Chyba cos ze mna nie tak skoro ide na olimpiade z historii...
ale co tam zawsze warto spróbowc...MAM JU¯ DOSYC TEJ NAUKI!!
Ale nauka...to przyszlosc tylko dzieki temu mozemy jakosc przejsc przez zycie..zycie nie musi byc nudne...znajdujac prace mysle ze uzupelniamy sie
w tym co robimy...
a przynajmniej 10 % Polakow uk³ada sobie tak zycie ...bo chyba pozostale 90 %
ludzi idze do pracy bo musi-to za³osne....
.......a pozniej dziwic sie ze wieksozsc ludzi wraca z pracy i nic im sie nie chce narzekaja
na swoje zycie mowia ze jest
do bani i strasz± ze odejda..to odwleka sie na nas nie chcemy takiego zycia i boimy sie pracy.
RÓBMY TO CO KOCHAMY NIE DECYDUJMY SIE NA PRACÊ KTOREJ NIE LUBIMY!!
Nie chcemy chyba skonczyc w robocie gdzie cale zycie ktos bedzie nami poniewieral..
zastanowcie sie nad tym.. poniewaz PRACA NIE OZNACZA KONCA ZYCIA!!!
